wtorek, 19 lipca 2011

Parasolem w łeb


Ostatnio przydarzyła mi się niezwykła przygoda. Otóż dostałem od wściekłej staruszki po głowie parasolem. Zupełnie za nic... I to nie takim zwykłym, tylko wielkim, luksusowym parasolem reklamowym.

Jechałem sobie tydzień temu dziarsko tramwajem. Jako że było to w samo południe, w godzinach szczytu, szynowy pojazd był przepełniony ludźmi. Ja podróżowałem zadowolony, gdyż wsiadałem prawie na samej pętli i zająłem sobie wygodne miejsce. I pojechałem słuchając dobrej muzy na empetrójce.

W pewnym momencie, zorientowałem się, że stoi przy mnie staruszka, która trzyma parasole reklamowe. Szybko się ogarnąłem i zapytałem się, czy nie zechciałaby usiąść. A ona na mnie z ryjem, że chce i opieprza mnie, że tak późno się zapytałem. I wypieprzyła mi parasolem reklamowym.

0 komentarze:

Prześlij komentarz