
Aż trudno uwierzyć, że mamy takie szczęście. Gdyby nie eleganckie namioty handlowe pani Stasi na targowisku w Pszczynie Dolnej pewnie umieralibyśmy na zapalenie oskrzeli, albo co gorsza - płuc. Na szczęście ta upiorna niedziela już za nami!
A wszystko zaczęło się od spontanicznego pomysłu ciotki Mariolki. Pogoda ładna, więc dlaczego by nie udać się na targowisko oddalone o kilka kilometrów od naszej wsi. Parasole reklamowe zachęcały do zakupu przeróżnych towarów już z kilkuset metrów. W końcu w Pszczynie Dolnej można kupić wszystko - miód, gwoździe i kury nioski. Byliśmy tak zafascynowani ilości i różnorodnością przedmiotów, że nie zauważyliśmy ciężkich, gradowych chmur nad naszymi głowami.
Lunęło po kilku minutach po naszym przybyciu na plac targowy. Dobrze, że ciocia Mariolka to bystra kobitka i w tłumnie sprzedających zauważyła naszą sąsiadkę - panią Stasię. A, że to większa bizneswoman, jej namioty reklamowe zajmowały chyba ze sto metrów placu. Szybko udaliśmy się pod jeden z nich. I tak w towarzystwie barchanowych gaci i staników z fiszbinami przeczekaliśmy pierwszą letnią ulewę.
0 komentarze:
Prześlij komentarz